|
Mało kto o tym wie, ale konie czują się najlepiej w chłodzie. Podczas gdy my marzniemy przy 0°C, dla większości zdrowych koni z zimową sierścią zakres od ok. -5°C do +10°C jest wciąż całkiem komfortowy.
Zimowa sierść działa jak puchówka – włos się unosi, zatrzymuje powietrze i tworzy naturalną izolację. U wielu koni dopiero przy silnym mrozie poniżej ok. -10°C organizm zaczyna wyraźnie zwiększać zużycie energii na ogrzewanie – ale pod jednym warunkiem: że jest sucho i bez silnego wiatru. Suchy mróz jest dla konia dużo łatwiejszy niż deszcz i wiatr przy +5°C. Mokra, przewiana sierść przestaje grzać – i to jest prawdziwy zimowy problem. A najlepsze „ogrzewanie”? Siano. Sam proces trawienia włókna produkuje ciepło, dlatego stały dostęp do paszy objętościowej bywa skuteczniejszy niż derka. Co ciekawe, konie gorzej znoszą upał niż zimno. Już przy 25–30°C, zwłaszcza przy dużej wilgotności i wysiłku, może być im naprawdę trudno oddawać nadmiar ciepła. A więc – derka? Tylko wtedy, gdy koń jest: – ogolony, – chory, starszy lub bardzo chudy, – mokry po treningu, – albo stoi w zimnie z deszczem i wiatrem jednocześnie, bez sensownego schronienia. Zdrowy, nieogolony koń, z dostępem do siana, w towarzystwie innych koni i z możliwością ruchu zazwyczaj świetnie radzi sobie zimą „w naturze”.
0 Komentarze
|
AutorNazywam się Paulina Antosik i od lat zajmuję się jeździectwem oraz opieką nad końmi. Prowadzę stajnię i organizuję obozy jeździeckie dla dzieci, gdzie uczymy nie tylko jazdy, ale też podstaw pielęgnacji i dbania o zdrowie koni. Moją pasją jest przekazywanie wiedzy i pomaganie innym w budowaniu bliskiej relacji z końmi. Archiwa
Grudzień 2025
Kategorie |
Kanał RSS